Donald Trump udał się do Davos w środę rano i wygłosił przemówienie, którego chciał od niego Władimir Putin, kłamiąc i denerwując Europę oraz wstrząsając sojuszem północnoatlantyckim do samych fundamentów.
Nasz prezydent od roku odmawia pomocy Ukrainie w jakikolwiek znaczący sposób, dając Rosji możliwość zniszczenia znacznej części infrastruktury elektrycznej i ciepłowniczej tego kraju tak poważnie, że prezydent Wołodymyr Zełenski musiał odwołać swoją wizytę w Davos, aby poradzić sobie z kryzysem.
Trump najechał teraz Wenezuelę i grozi tym samym Grenlandii, legitymizując zagarnięcie ziemi przez Putina w Gruzji i na Ukrainie.
Łobuzy z ICE Trumpa niszczą praworządność w Ameryce, szalejąc w Minneapolis, karząc — i zabijając — mieszkańców tego miasta za wybór polityków, którzy ośmielili się opowiadać za demokracją zamiast za autokracją.
Rosyjskie media dumnie głoszą, że ich własne wewnętrzne represje wobec imigrantów, dysydentów i osób kolorowych nie są takie złe, ponieważ Trump robi to samo w Ameryce. Legitymizowaliśmy rasistowskie państwo policyjne Putina.
Trump zniszczył znaczną część amerykańskiej „miękkiej siły", naszych przyjaznych stosunków z bogatymi w zasoby krajami rozwijającymi się, likwidując program USAID Johna F. Kennedy'ego, bezpośrednio powodując śmierć setek tysięcy ludzi, a więcej jeszcze nadejdzie.
Wiele krajów, które porzuciliśmy, teraz na nowo orientuje się na Rosję i Chiny, ku uciesze Putina.
Trump powiela retorykę Putina o „wrogu wewnętrznym", aby wzmocnić promowany przez Rosję mem „Teorii Wielkiej Zamiany", który twierdzi, że bogaci Żydzi płacą za to, by czarni i ciemnoskórzy ludzie „zastąpili" białych mężczyzn w ich pracy i życiu.
Stało się to systemem operacyjnym dla ICE i rozdziera Amerykę, przeciwstawiając sobie przyjaciół, sąsiadów i krewnych, podczas gdy rosyjskie media świętują.
Największym zmartwieniem Putina było NATO, sięgając jego czasów jako morderczego oficera wywiadu KGB, a Trump teraz wstrząsa tą organizacją aż do fundamentów, grożąc zajęciem Grenlandii i oczerniając państwa członkowskie sojuszu.
Na początku, gdy Putin wprowadzał swoją dyktaturę, zniszczywszy krótki eksperyment Rosji z demokracją, postawił się ponad prawem, po prostu odmawiając egzekwowania praw, które rosyjska konstytucja i przepisy dawały przeciętnym obywatelom.
Trump dziś robi to samo, po prostu lekceważąc ustawę o przejrzystości Epsteina i inne przepisy, jednocześnie akceptując, że jego łobuzy z ICE rutynowo naruszają prawa obywatelskie Amerykanów.
Z punktu widzenia Rosji największą historyczną siłą Ameryki nie było nasze potężne wojsko (mają tyle samo głowic nuklearnych), ale były nasze niewzruszone, wielowiekowe relacje z sojusznikami.
Dziś Kanada — po raz pierwszy od ponad wieku — przygotowuje się do odparcia amerykańskiej inwazji, podczas gdy Unia Europejska próbuje ustalić, jak oddzielić się od naszej gospodarki w przypadku, gdy rozpoczniemy z nimi wojnę.
Tymczasem bigoteryjna australijska rodzina miliarderów nadal pompuje codziennie prorosyjski światopogląd (rasistowski, nacjonalistyczny, antydemokratyczny) trucizną do umysłów Amerykanów.
W latach czterdziestych Sir Keith Murdoch zbudował imperium medialne swojej rodziny, częściowo publikując sensacyjne artykuły o czarnych amerykańskich żołnierzach stacjonujących w Australii podczas II wojny światowej „gwałcących" i mających romanse z białymi Australijkami. Teraz Fox „News" jest jednym z najczęściej cytowanych amerykańskich źródeł dla przejętych krajowych mediów Putina, według The New York Times.
Wszystko, co robi Trump, gdy nie wiąże się to z wyłudzaniem łapówek, handlowaniem ułaskawieniami lub wzbogacaniem się, przynosi bezpośrednie korzyści Putinowi. Co rodzi pytanie, które dyplomaci i przywódcy w całej Europie coraz częściej zadają głośno: dlaczego wybrani Republikanie to tolerują?
Czy to tylko dlatego, że pięciu skorumpowanych Republikanów w Sądzie Najwyższym zalegalizowało korupcję, a więc oligarchowie-miliarderzy, którzy nie wierzą w demokrację, teraz ich posiadają?
Na przykład miliarder Peter Thiel, który sfinansował dojście do władzy JD Vance'a jako senatora z Ohio, powiedział:
Czy możliwe, że większość republikańskich polityków po prostu zgadza się z tego typu sentymentami, że demokracja to rządy motłochu i jest niewygodna, a autokracja silnej ręki to bardziej stabilna i przewidywalna forma rządu? Że chętnie porzuciliby europejskie i azjatyckie demokracje na rzecz skorumpowanych państw policyjnych jak Rosja i Węgry, gdzie mogą ujść im na sucho prawie wszystko, o ile tylko zadowolą cesarza?
W końcu sędzia Sądu Najwyższego Clarence Thomas jawnie przyjmował miliony w „prezentach" od prawicowych miliarderów mających sprawy przed Sądem i stał się decydującym głosem w sprawie Citizens United; czy Republikanie idą za korupcją Trumpa, ponieważ sami również przyjmują łapówki i wykorzystują nielegalne informacje poufne, aby się wzbogacić?
A może dlatego, że sześciu skorumpowanych Republikanów w Sądzie Najwyższym dało Trumpowi immunitet od przestępstw i myśli o sobie jako o monarsze Ameryki, jak gdyby był szalonym królem Ludwikiem z dawnych czasów?
Czy Republikanie boją się — jak Mitt Romney powiedział swojemu biografowi, McKayowi Coppinsowi — że Trump użyje siły prawa lub aktywuje swoich samotnych terrorystów białej supremacji, aby podporządkować polityków GOP, a nawet zastraszać ich rodziny lub atakować ich domy, jak zwolennik Trumpa, który zaatakował Paula Pelosiego?
Czy może Republikanie wiedzą, że większość Amerykanów — przynajmniej tych, którzy nie uwierzyli w pełni w kulty Fox „News" i MAGA — zorientowała się, że jedyną lojalnością GOP są miliarderzy i wielkie korporacje?
Wszystko, co robili od rewolucji Reagana, to obniżanie podatków dla chorobliwie bogatych, jednocześnie niszcząc agencje, które wyłapują przestępczą lub nieetyczną działalność w rządzie i wojsku; może GOP teraz zdaje sobie sprawę, że znamy ich grę i dlatego tak ciężko pracują, aby usuwać ludzi z rejestrów wyborczych w miastach demokratycznych?
Szokujące zachowanie Trumpa — i jeszcze bardziej haniebna uległość wybranych Republikanów i pochlebców, którymi się otoczył — rodzi pytania, na które prawdopodobnie odpowiedzą tylko przyszli historycy.
Niemniej jednak musimy się przeciwstawić. Demokraci muszą znaleźć kręgosłup, a nadchodzące głosowanie nad budżetem DHS to doskonałe miejsce do rozpoczęcia. Posłanka Rosa DeLauro (D-CT) i senator Patty Murray (D-WA) wskazali, że mogą poprzeć to ustawodawstwo, podczas gdy posłowie Ro Khanna (D-CA) i Ilhan Omar (D-MN) oraz senator Rubén Gallego (D-AZ) sygnalizują zacięty sprzeciw. Bitwa prawie na pewno rozegra się w Senacie w związku z demokratycznym filibusterem; możesz zadzwonić do swoich dwóch senatorów i lidera mniejszości Chucka Schumera (D-NY) pod numer 202-224-3121.
Demokraci muszą również sygnalizować teraz i wielokrotnie, że proputinowska, antyamerykańska retoryka i działania Trumpa są tak niedopuszczalne, że konieczne jest postawienie w stan oskarżenia, zarówno jego, jak i jego lizusów w DHS, ICE i FBI.
A jeśli jest jakikolwiek Republikanin, któremu zostało choćby odrobina przyzwoitości, teraz jest czas, aby stanął i przemówił. I nie wycofywał się, jak tylko Trump warczy, tak jak właśnie zrobili to senatorowie Josh Hawley (R-MO) i Todd Young (R-IN) z proponowanym ustawodawstwem dotyczącym uprawnień wojennych w Wenezueli.
Republikański senator Barry Goldwater słynie z tego, że przeszedł z Kapitolu do Białego Domu, aby poinformować Richarda Nixona, że jego przestępczość stała się tak poważna i oczywista, że Republikanie w Kongresie nie mogą go już dłużej popierać i w razie potrzeby zagłosują za postawieniem go w stan oskarżenia i skazaniem.
Ameryka potrzebuje dzisiejszych Republikanów, aby znaleźli kręgosłupy, odzyskali swoją uczciwość i patriotyzm oraz politycznie zatrzymali Trumpa. I może to się zaczyna dziać: republikański poseł Don Bacon (R-NB) właśnie powiedział reporterom, że grozi impeachmentem:
To początek, ale długa droga do pokonania, jeśli Trump ma zostać pociągnięty do odpowiedzialności.
Gdy przyszli historycy zapytają, czego Putin chciał od Trumpa, odpowiedź może być boleśnie prosta: „Wszystkiego, co kiedyś reprezentowała Ameryka".
Czy tak się stanie, nie jest jeszcze przesądzone i ostatecznie zależy od tego, co my, Amerykanie — w całym spektrum politycznym — zrobimy dalej.

