Batalia prawna z udziałem Coinbase właśnie nabrała nowego obrotu. Sędzia z Delaware niedawno zdecydował, że pozew akcjonariuszy przeciwko niektórym najwyższym rangą menedżerom giełdy może być kontynuowany.
Ta sprawa dotyczy tego, jak lata temu kierownictwo spółki rzekomo wykorzystało informacje poufne, aby chronić swoje własne bogactwo kosztem inwestorów.
Batalia prawna sięga kwietnia 2021 roku, kiedy spółka po raz pierwszy weszła na rynki publiczne.
W przeciwieństwie do większości firm, wybrała bezpośrednie notowanie, które różni się od tradycyjnej pierwszej oferty publicznej. Dotychczasowi akcjonariusze mogli również sprzedać swoje akcje natychmiast i nie było okresów blokady, które uniemożliwiałyby im wyjście.
Pozew twierdzi, że osoby posiadające informacje poufne w pełni wykorzystały tę strukturę, a akcjonariusz Adam Grabski, który pierwotnie złożył skargę, domaga się odszkodowania.
Twierdził, że dyrektorzy sprzedali akcje o wartości ponad 2,9 miliarda dolarów, a według dokumentów CEO Brian Armstrong sprzedał około 291,8 miliona dolarów osobiście.
Dyrektor operacyjna Emilie Choi i współzałożyciel Fred Ehrsam również rzekomo sprzedali akcje o wartości setek milionów, a powodowie uważają, że ci liderzy wiedzieli, że akcje były przewartościowane, zanim opinia publiczna się o tym dowiedziała.
Spółka próbowała zakończyć tę sprawę wcześnie i powołała specjalny komitet procesowy do zbadania zarzutów.
Komitet ten przez dziesięć miesięcy analizował sprzedaż akcji i ostatecznie oczyścił dyrektorów z wszelkich nieprawidłowości. Argumentowali, że sprzedaż była niewielka i niezbędna dla płynności rynku.
Jednak sędzia McCormick znalazła problem z samym komitetem.
Jeden z członków komitetu, Gokul Rajaram, ma głębokie powiązania z członkiem zarządu Markiem Andreessenem. Dla kontekstu, Andreessen jest jedną z oskarżonych osób w pozwie przeciwko Coinbase.
Zapisy pokazują, że Rajaram i Andreessen Horowitz uczestniczyli razem w co najmniej 50 rundach finansowania od 2019 roku, a sędzia zauważyła, że te „silne powiązania" tworzą konflikt interesów.
Nie oskarżyła nikogo o działanie w złej wierze, ale zauważyła, że brak całkowitej niezależności wystarczył, aby utrzymać sprawę przy życiu.
Timing sprzedaży akcji to również kolejny punkt w tej sprawie. Kiedy spółka weszła na giełdę, akcje zaczęły być notowane po 381 dolarów.
Zaledwie pięć tygodni później cena spadła o ponad 37%. Ten spadek nastąpił, gdy firma pokazała nowe szczegóły dotyczące swoich przychodów. Ogłosiła również transakcję, która rozwodniłaby istniejące akcje, a do połowy maja miliardy dolarów wartości rynkowej zniknęły.
Pozew wskazuje na wewnętrzną wycenę podatkową, która była znacznie niższa niż cena rynkowa, a powodowie twierdzą, że dyrektorzy widzieli te dane i zdecydowali się sprzedać przed krachem.
Podczas gdy powodowie twierdzą, że Marc Andreessen rzekomo sprzedał 118,7 miliona dolarów za pośrednictwem swojej firmy w tym okresie, pozwani stanowczo zaprzeczają tym zarzutom.
Argumentowali, że cena akcji po prostu podąża za ruchem Bitcoina i upierają się, że byli „optymistycznie nastawieni" do spółki i sprzedali tylko niewielką część swoich udziałów.
Wpis Armstrong i inni dyrektorzy Coinbase stają w obliczu pozwu o rzekome wykorzystanie informacji poufnych ukazał się jako pierwszy w Live Bitcoin News.


