W środę przewodniczący Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów James Comer (R-KY) został zaskoczony, gdy pięciu republikańskich członków jego komisji jasno dało do zrozumienia, że chcą wezwać prokurator generalną Pam Bondi na przesłuchanie, aby wyjaśniła zwlekanie z udostępnieniem akt Jeffreya Epsteina.
Pojawiając się w MS NOW w czwartek rano, Kurt Bardella, który pełnił funkcję rzecznika komisji, gdy była ona wcześniej pod kontrolą republikanów, twierdził, że Comer został wtedy zmuszony do improwizacji.
Nazywając zatwierdzenie wezwania Bondi "interesującym czasem", Bardella powiedział, że przewodniczący tego nie przewidział.
"Członkowie Kongresu po obu stronach izby są sfrustrowani redakcjami, plikami umieszczanymi i zdejmanymi, innymi podmiotami medialnymi prowadzącymi prace śledcze, które znajdują informacje, których komisja faktycznie nie ma w czasie rzeczywistym" - wyjaśnił Bardella. "Więc frustracja w końcu osiągnęła punkt wrzenia."
"I wczoraj widzieliście dwupartyjną - mam na myśli, to jest niezwykle rzadka rzecz w tej chwili przy tak wąskiej większości, którą mają republikanie - dwupartyjną grupę członków głosującą za wezwaniem prokurator generalnej, zaskakując przewodniczącego Jamesa Comera na początku wczorajszego przesłuchania do tego stopnia, że musiał przełożyć to głosowanie na później tego dnia, aby dowiedzieć się, o co chodzi" - relacjonował.
"I ostatecznie pięciu republikanów dołączyło do każdego kongresowego demokraty w tej komisji, aby zagłosować za tym, by Bondi przyszła i zaczęła odpowiadać na pytania."
Następnie wskazał: "Kluczowa rzecz tutaj, najważniejsza w tym wszystkim, to to, że jest to zeznanie za zamkniętymi drzwiami; to nie jest publiczne przesłuchanie. Nie będzie mogła popisy dawać i obstrukcji prowadzić tak, jak robiła to na posiedzeniu Komisji Sądownictwa [Senatu] kilka tygodni temu. To jest czas, kiedy masz nieograniczoną ilość czasu, nie ma zasady pięciu minut. Nie ma 'Och, mam tylko kilka minut na zadanie pytania, więc możesz wygrać czas'. To są zeznania."
- YouTube youtu.be


