Pojawienie się Donalda Trumpa w bazie wojskowej Ft. Bragg w Północnej Karolinie w piątek spotkało się z przytłumioną reakcją obecnych żołnierzy, co postawiło lokalnych urzędników GOP i sztab prezydenta w sytuacji, w której musieli okazywać entuzjazm dla jego wypowiedzi.
Według raportu Washington Post, wizyta prezydencka, która obejmowała rzadki występ Pierwszej Damy Melanii Trump, była "jawnie polityczna" i zawierała wezwanie do uczestników, aby głosowali na Republikanów w wyborach śródokresowych.
"Musicie na nas głosować" - powiedział Trump do wojska, wskazując na swoje rozporządzenie wykonawcze przywracające nazwę Ft. Bragg po jego reelekcji, a następnie ostrzegając: "Jeśli nie wygramy wyborów śródokresowych, znowu to usuną. Znowu to usuną. Nie możecie na to pozwolić."
POWIĄZANE: Trump "wstrząśnięty" chłodną reakcją dowódców wojskowych: Były generał
Według Isaaca Arnsdorfa z Post, twierdzenia Trumpa nie wywołały dużej reakcji tłumu.
"Większość umundurowanych żołnierzy powstrzymywała się od reagowania podczas przemówienia Trumpa, poza podniesieniem telefonów, aby robić zdjęcia lub nagrywać filmy" - donosi Post. "Brawa i okrzyki pozostawili głównie jego sztabowi i zgromadzonym politykom Republikanów, w tym senatorowi rodzinnego stanu Tedowi Buddowi oraz przedstawicielom Richardowi Hudsonowi, Bradowi Knottowi i Davidowi Rouzerowi."
Raport zauważa, że mimo iż polityka Departamentu Obrony zabrania partyjnej działalności politycznej przez żołnierzy czynnej służby, prezydent wywołał kilka okrzyków, "gdy Trump zapytał, kto otrzymał czeki premiowe w wysokości 1 776 dolarów, które zatwierdził w grudniu."
Więcej informacji znajdziesz tutaj.

