Biały Dom prezydenta Donalda Trumpa odrzuca krytykę ze strony jednego z głównych doradców ekonomicznych byłego prezydenta Billa Clintona, dr. Roberta J. Shapiro, dotyczącą porównawczego związku, jaki Trump i Clinton mieli ze zmarłym skazanym handlarzem dziećmi do celów seksualnych Jeffreyem Epsteinem.
„Tak jak powiedział prezydent Trump, został całkowicie uniewinniony od wszystkiego, co dotyczy Epsteina" – powiedziała rzeczniczka Białego Domu Abigail Jackson w oświadczeniu dla AlterNet. „I poprzez ujawnienie tysięcy stron dokumentów, współpracę z wnioskiem o wezwanie do stawiennictwa Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów, podpisanie ustawy o przejrzystości akt Epsteina i wzywanie do dalszych śledztw dotyczących demokratycznych przyjaciół Epsteina, prezydent Trump zrobił więcej dla ofiar Epsteina niż ktokolwiek przed nim."
Jackson podsumowała: „Tymczasem demokraci jak Hakeem Jeffries i Stacey Plaskett muszą jeszcze wyjaśnić, dlaczego zabiegali o pieniądze i spotkania z Epsteinem po tym, jak został skazany za przestępstwa seksualne."
Oświadczenie zostało wysłane w odpowiedzi na pytanie AlterNet dotyczące cytatu Shapiro. Rozmawiając z AlterNet w zeszłym tygodniu, ekonomista powiedział, że „nikt nie wierzy, że prezydent Clinton był kimś więcej niż znajomym Jeffreya Epsteina, wszystko to przed tym, jak Epstein został skazany za prostytucję z młodą dziewczyną w 2008 roku."
Dodał: „Prezydent Clinton znał go w taki sam sposób, jak wielu, wielu innych – jako część dużej sieci społecznej zamożnych znajomych." Po zwróceniu uwagi, że nawet republikanie zadający pytania Clintonowi nie sugerowali, że ci dwaj mężczyźni byli bliskimi przyjaciółmi lub dyskutowali o młodych kobietach, „tak jak Epstein i prezydent Trump", Shapiro dodał, że Trump został oskarżony o „wymuszanie na sobie seksu z młodą nastolatką."
„Dzisiejsze przesłuchanie to nic więcej niż teatr polityczny, prawdopodobnie zorganizowany, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od dziesiątek lub setek tysięcy przypadków, w których prezydent Trump jest wymieniony w aktach Epsteina, mimo że Departament Sprawiedliwości wstrzymał podobno 3 miliony stron z akt" – podsumował Shapiro.
Podczas gdy zespół Trumpa próbował odwrócić uwagę od oskarżeń wobec prezydenta, wysuwając bezpodstawne lub przesadzone oskarżenia przeciwko demokratom, iPaper poinformował w piątek, że dr David Andersen, profesor nadzwyczajny polityki amerykańskiej na Uniwersytecie Durham, uważał, że zmuszenie Clintona do zeznań może odbić się rykoszetem na Trumpie.
„Zmuszenie ich do składania zeznań teraz ustanawia niebezpieczny precedens na przyszłość, który naraża Trumpa na niebezpieczeństwo" – powiedział Andersen.
Dodał: „Jeśli i kiedy demokraci odzyskają Izbę Reprezentantów, z pewnością wykorzystają to jako precedens, aby zmusić Trumpa, Melanię i resztę rodziny Trumpów do składania zeznań przed nimi, szczególnie po tym, jak Trump opuści urząd."
Rzeczywiście, krytycy tacy jak konserwatywny komentator William Kristol argumentowali, że jeśli prawda o Trumpie wyjdzie na jaw, okaże się, że on i wielu jego bliskich doradców należy do „klasy Epsteina."
„Trump jest zasmucony jakimkolwiek zakłopotaniem rodziny królewskiej" – argumentował Kristol w lutym dla The Bulwark na temat odpowiedzi Trumpa, w której powiedział, że był zasmucony niedawnym aresztowaniem byłego brytyjskiego księcia Andrew Mountbatten-Windsor. „I nie ma dowodów na to, że administracja Trumpa ma jakiekolwiek zainteresowanie dopilnowaniem sprawiedliwości lub jakikolwiek zamiar ujawnienia prawdy. Mamy władzę wykonawczą, która jest po stronie klasy Epsteina, a nie ocalałych z Epsteina."


